Uważam, że mózgi niektórych osób powinny być wpisane na listę UNESCO jako dziedzictwo kulturowe ludzkości bo ich wartość jest czasami większa niż niejednej całej cywilizacji. Tak – ściśle się wyrażam. Miałem niebywałe szczęście poznać kilka takich przypadków osobiście na czym bardzo skorzystałem (zupełnie zresztą za darmo). Tu dygresja: wydaje się, że najlepsze rzeczy w życiu zawsze dostajemy właśnie za darmo. Nie mogę wymieniać tych postaci po  nazwisku bo nie wiem czy sobie życzą pojawiać w różnych dziwacznych kontekstach tego bloga.

Czasami z geniuszem nie mamy okazji obcować osobiście lecz tylko poprzez jego teksty. Ostatnio wspominałem o twórcy internetowej kryptowaluty bitcoin, który znany jest pod pseudonimem Satoshi Nakamoto. Satoshiego znamy po pierwsze z jego dzieła tzn. bitcoina ale też z jego wpisów na forum  https://bitcointalk.org/  Satoshi udzielał się tam szeroko aż do bardzo tajemniczego zniknięcia, które nastąpiło dokładnie  13 grudnia 2010 roku o godzinie 4.45 . Kilka miesięcy później w kwietniu 2011 roku przesłał jeszcze jednemu z developerów bitcoina krótką informację, że aktualnie „poświęcił się innym rzeczom„. Później urywa się wszelki ślad po wielkim Satoshim Nakamoto.  Różne postacie kiedyś znikały by się ponownie pojawić. Zniknął Feniks i powstał z popiołów, zniknął Sherlock Holmes ale powrócił (polecam ostatnią ekranizację). Wierzę, że Satoshi też powróci w najwłaściwszym czasie. Czy mam ku temu jakieś mocne przesłanki? Nie 😉

Pomiędzy listopadem 2009 a zniknięciem w grudniu 2010 roku Satoshi zamieścił na bitcointalk dokładnie 575 postów. Przeglądam je właśnie z zainteresowaniem. Większość z nich dotyczy technicznych detali protokołu bitcoin. Zaledwie 7 dotyczy ekonomii. Są to jednak arcyciekawe analizy związane z austriacką szkołą ekonomii.  Na przykład w wątku poświęconym twierdzeniu Misesa o regresji (dotyczy ono natury pieniądza) Satoshi proponuje taki oto eksperyment myślowy (tłumaczenie moje):

Satoshi Nakamoto, 27 sierpnia 2010, 05:32:07 PM

Zróbmy pewien eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie jakiś metal, który występowałby równie rzadko jak złoto lecz nie byłby szlachetny i który miałby ponadto następujące właściwości:

  • nudny szary kolor
  • słabe przewodnictwo elektryczne
  • średnia trwałość, przeciętne własności mechaniczne
  • brak jakichkolwiek  praktycznych lub jubilerskich zastosowań

Metal miałby jednak posiadać jedną magiczną cechę:

  • mógłby być łatwo transmitowany na odległość za pomocą środków telekomunikacyjnych

Jeśli taki metal z zupełnie dowolnego powodu uzyska jakąś wartość handlową to ktoś chcąc przelewać finanse na duże odległości może kupić taki metal i transmitować go a odbiorca może go sprzedać. Być może taki metal uzyskałby początkową wartość, tak jak sugerujesz, z powodu ludzi nabywających go właśnie jako użyteczne narzędzie wymiany. (Ja zdecydowanie chciałbym trochu). Być może kupiliby go jacyś kolekcjonerzy z różnych przypadkowych powodów.

Myślę że, tradycyjne zasady dobrego pieniądza były formułowane  przy założeniu, że w świecie istnieje wiele różnych konkurencyjnych obiektów, które cechuje rzadkość występowania. Dlatego obiekt posiadający jakąś wewnętrzną wartość z pewnością wygrywa konkurencję z rzeczami pozbawionymi tejże wewnętrznej wartości. Ale gdyby w świecie nie istniało nic co ma wewnętrzną wartość i równocześnie może być używane jako pieniądz lecz istniałyby  obiekty cechujące się rzadkością występowania bez wewnętrznej wartości, to ludzie zapewne coś takiego wybraliby jako pieniądz.

(Używając określenia „rzadkość występowania” mam na myśli  ograniczoność potencjalnych dostaw danego obiektu)

cocadollO co chodzi? Przez „wewnętrzną wartość” w tym kontekście Satoshi rozumie możliwość wykonania z danego obiektu jakiejś innej użytecznej rzeczy. Bitcoin nie ma tej cechy – nie można z niego zrobić biżuterii tak jak ze złota.  Nie można go nawet zwinąć w rurkę i użyć do wciągania kokainy tak jak to się robi z dolarami (niebawem może się okazać, że to jedyne zastosowanie tej upadającej waluty). Powyższa argumentacja ładnie rozwiązuje paradoks. Dlatego warto inwestować w obiekty nie posiadające potencjalnej możliwości zrobienia z nich czegoś innego, jeśli tylko posiadają inne wartościowe cechy. Czego sobie i Wszystkim życzę!

Oczywiście nie należy traktować moich rozważań jako rekomendacji inwestycyjnych. Jeśli ten tekst okazał się dla Ciebie przydatny (lub stymulujący intelektualnie :-) ) to swoją radość możesz wyrazić korzystając z tego adresu: 18t8ixhaJLjHjsEv5cXjMez1gGi4Di9mrj

Śledź bloga na facebooku!
Bądź na bieżąco!