Historia którą chce Wam dzisiaj przedstawić nie jest zawiła. Z powodu aktualnej lektury trudno mi oderwać narrację od wątków homeryckich. Było tak. Zwłoki Ajaksa, jednego z bohaterów Wojny Trojańskiej, zostały wyrzucone na plaże wyspy Mykynos, gdzie pogrzebała je matka Achillesa Tetyda. Od tejże Tetydy wywodzi się tetyka czyli zbiór reguł umownych, które umieszczamy gdzieś pomiędzy etyką a estetyka. Przykład Achillesa, który wbrew ostrzeżeniom Tetydy, wyszedł na ląd jako pierwszy sugeruje, że reguły tetyczne są jednak równie istotne jak etyczne i estetyczne.

Wracając jednak do Ajaksa, pozwolicie, że pominę skomplikowane koligacje Ajaksa z czystością toalet. Nieszczęśliwe utonięcie spotkało go dlatego, że urągał bogini Atenie. Wcześniej zdążył zgwałcić zrzędliwą Kasandrę a z córką Perseusza  spłodził Ojleusa, jednego z 52 argonautów  – śmiesznych dziwaków, którzy wyprawili się po jakiegoś barana chyba tylko po to by dwa i pół tysiąca lat później zmotywować Mahlera do napisania kilku zupełnie niebanalnych taktów. Tenże Olejus zrobił dalej karierę jako król Lokrydy … Chwilkę cierpliwości proszę! Już jestem blisko! Otóż wspomniana Lokryda to ojczyzna starożytnego greckiego ludu Lokryjczyków. Greckie plemiona dały nam filozofie, naukę i kulturę. W tym także muzykę. Pobieżne nawet obycie z tradycją europejskiej muzyki modalnej pozwala przypuszczać że: Lokryjczycy byli spięci i posępni, Eolowie smutni, Dorowie zrównoważeni, Frygowie tajemniczy, Jończycy weseli a Lidyjczycy nieodpowiedzialni. Tak było. A Miksolidyjczycy?

Otóż to napięcie u Lokryjczyków mogło też brać się z faktu, że lud ten był autorem pierwszego w zachodnim świecie zbioru spisanych praw. To jednak miało miejsce nie w Helladzie lecz w Lokrach Epizefyryjskich w Kalabrii. Tak przynajmniej twierdzi prof. Krawczuk.

 

Mam do Ciebie Czytelniku osobistą prośbę!

Towarzystwo Przyjaciół Dzieci organizuje zbiórkę na świetlicę środowiskową Wesołe Małolaty w Krakowie. To wspaniała inicjatywa, która na ca celu pomoc dzieciom z trudnościami edukacyjnymi i wychowawczymi.

Byliśmy tam z synami by zrobić dla dzieci pokaz rycerski. Rozmawiałem z tymi dzieciakami i nawet lekko się wzruszyłem. Wesołe Małolaty zbierają na absolutnie konieczny remont świetlicy. Słuszna inicjatywa wymaga też Twojego wsparcia o które proszę. Oto numer konta i dane do wpłaty:


Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Oddział Krakowski
Konto: 38 1240 2294 1111 0000 3723 9323
Tytuł wpłaty: Darowizna na świetlicę środowiskową Wesołe Małolaty.

Bardzo proszę przelej teraz Czytelniku 25 złotych albo więcej. Wśród osób które przekażą datek będą rozlosowane wartościowe nagrody. Więcej szczegółów na ten temat znajdziesz tutaj.

    

OK  – ponieważ ja tutaj nie jestem po to by dostarczać trywialnej rozrywki to pozwolicie, że nie będę opisywał roli modalności w średniowiecznej muzyce chorałowej. Przeskakujemy więc od razu do roku 1916. To dokładnie 100 lat temu. Rok to był niezwykły bo zbiegły się dwa wielkie wydarzenia. W grudniu 1916 Albert Einstein w Annalen der Physik publikuje ostateczną wersje równań Ogólnej Teorii Względności:

ee

Zaś w „Chicago Tribune” w 1916 roku w artykule Will give „Jas Parade” odnotowujemy pierwsze użycie słowa „jazz” w kontekście muzycznym. Jak się to wszystko łączy? Naturalnie! Do greckiej Akademii Platońskiej „nieznającym geometrii był wstęp wzbroniony” zaś grecka skala lokrycka stanowi istotny element budowania emocji we współczesnym jazzie.

jazz

Słowo przypomnienia. Skala lokrycka to siódmy modus skali durowej. Czyli np. h-lokrycka to będzie przerobione C-dur: HCDEFGA. Z powodu niekonformistycznie brzmiącego trytonu pomiędzy pierwszym a piątym stopniem skala lokrycka nie była zbytnio doceniona w tradycji klasycznej muzyki zachodnioeuropejskiej. Gdybyśmy wyszli z D-dur to na siódmym stopniu otrzymalibyśmy skalę Cis-lokrycką, która na gryfie gitary wygląda tak.

Cis lokrycka

O skali lokryckiej możecie sporo przeczytać w internecie więc nie będę się rozwodził. Pisałem też kiedyś na ten temat tu.  Ze względu na tryton na piątym stopniu brzmi dysonansowo i nonkonformistycznie. Chciałbym jednak zwrócić Wasza uwagą na inna pokrewną skale. W polskim internecie nie znalazłem zupełnie nic na temat skali lokrydyjskiej. Jest to skala lokrycka wzbogacona o dodatkowy ósmy dźwięk: „passing tone” pomiędzy siódmym a pierwszym stopniem. Na gryfie gitary cis-lokrydyjska układa się tak.

cis lokrydyjska

Brzmi to bardzo jazzowo. W ubiegłym tygodniu zaproponowałem progresje akordów do której możecie to ograć. Ze względu na obsesję, której doznałem na punkcie tej skali, opalcowanie wydaje mi się subiektywnie łatwe. Co jeszcze? Jest to skala oktatoniczna. By było ciekawie w metrum 4/4 frazę należy zaczynać na 1, 2, 3, i. To „i” to jest 1/8 przed końcem taktu.  Oczywiście wszystko to działa tylko przy łagodnym traktowaniu trzech następujących po sobie półtonów. Grając w ten sposób unikniemy popadnięcia w banalność.

Czego Wszystkim i sobie życzę!

Śledź bloga na facebooku!
Bądź na bieżąco!