Czas na podsumowanie kończącego się roku (a może i nawet trzech lat). Przekroczyliśmy właśnie milion wejść na mojego bloga. Jak widzicie zrobiłem tutaj też drobne porządki. Dzięki responsywnej stronie możecie mnie teraz czytać na telefonach i tabletach. Pojawiła się nowa  kategoria „dharma”.

Kiedyś moją ulubioną formą wypowiedzi blogowej było kazanie. Pisząc kazania wiele uwagi poświęciłem problemowi Niewidzialnego Różowego Jednorożca. Na przykładzie tego mitycznego zwierza udało się nam wspólnie z Uczonymi Komentatorami uporządkować relacje pomiędzy nauką i wiarą a potem nawet pomiędzy nauką i seksem. Ostatecznie poszukując szczęścia trafiliśmy na Daleki Wschód by zająć się filozofią orientalną. Większość z tych tekstów miała też dygresje na temat muzyki gitarowej.

Zrealizowane obietnice

Dokładnie trzy lata temu zadeklarowałem następujący program:

  1. „Po pierwsze ex definito kaznodziejstwo ma odpowiadać na pytanie jak żyć.
  2. Rozwijam to pytanie o naturalny dodatek „jak żyć szczęśliwie?”
  3. Szczęście wieczne uczciwie zostawiam kaznodziejom którzy są bardziej kompetentni w tej dziedzinie.
  4. Przyjmuję hedonistyczną definicję szczęścia doczesnego. Szczęście hedonistyczne – polega na tym by „czuć się dobrze” lub,  jak to nazywają psychologowie, odczuwać „dobrostan”.

Jako środek to tych rozważań przyjmuję metodologię naukową czyli interesują mnie TYLKO I WYŁĄCZNIE te teorie które:

  • mają moc przewidywania przyszłości i mają treść empiryczną
  • są dość ogólne w swych prawach i opisują możliwie szeroki aspekt naturalnej rzeczywistości
  • tworzą wewnętrznie spójny system zazębiających się zależności.”

Minęły trzy lata. Przeczytałem kilkadziesiąt (kilkaset?) książek i napisałem ponad setkę tekstów na powyższy temat. Wprowadziłem też pewne (drobne?) modyfikacje w życiu. W moim skromnym przekonaniu zrealizowałem postawioną obietnice. Nie napisałem przy tym absolutnie nic oryginalnego bo większość tych rzeczy jest znana ludzkości od 2500 lat. Zresztą silenie się na oryginalność jest teraz tak pospolite, że właśnie poniechanie oryginalności wydaje słusznym niekonformistycznym wyborem.

Luźny plan

Wróćmy jednak do porządków na blogu! Wszelkie:

  • kazania,
  • rozmyślania filozoficzne,
  • rozważania na temat szczęścia,
  • rozważania na temat metodologii nauki,
  • oraz samej nauki,
  • oraz doświadczenia i porady medytacyjne,

trafiają do jednego wora pt „dharma”. Dharma to w filozofii orientalnej bardzo szerokie pojęcie. Może oznaczać: zespół związków przyczynowo-skutkowych występujących w życiu człowieka, może też oznaczać powinność lub sposób życia albo, w znaczeniu buddyjskim, po prostu powszechne prawo przyrody lub najogólniej prawdę. W sumie więc do dharmy moglibyśmy też spokojnie wliczyć: akordy gitarowe, emulowanie paleolitu i Średniowiecza oraz anarcholibertariańskie rozważania na temat Bitcoina. Jednak z powodów praktycznych pozostawiam to jako osobne działy bloga.

Zapewne jest bardzo liczna grupa ludzi, którzy interesują się równocześnie: filozofią orientalną oraz niekonwencjonalną harmonią gitarową. Jednak dla wygody i porządku w kolejnych tekstach wprowadzę rozdział (na zasadzie przyjaznej współpracy) tematów gitarowych i dharmicznych.

Kammatthana_Yantra

Wprawdzie zagadnienie szczęścia uważam za rozwiązane, jednak warto ciągle zgłębiać detale, więc bloga nie zamykam. Poza tym Czytelnicy domagają się krótkich syntetycznych zestawień. Plan jest następujący:

  • teksty na temat dharmy i szczęścia będą może bardziej szczegółowe i (dla skupienia uwagi) będą opierały się przez nadchodzący rok głównie na tzw. tajskiej tradycji leśnej, której logo dyskretnie pojawiło się w nagłówku bloga. Wszystkie te rozważania dotyczą szczęścia doczesnego. Osoby zainteresowane szczęściem wiecznym odsyłam tu. 
  • teksty gitarowe będę nadal eksplorowały nieskończone harmoniczne możliwości tego wspaniałego instrumentu. Poza badaniem interesujących cztero i pięciodźwięków w niebanalnych progresjach, będę chciał też utrzymać to w kontekście użycia mniej znanych skal.
  • Nadal będę się starał by teksty mieściły się w zakresie od  300 do 500 słów.

Nie jest to żadne postanowienie noworoczne lecz tylko luźny niezobowiązujący szkic. Czego Wszystkim i sobie życzę (luzu)!

Śledź bloga na facebooku!
Bądź na bieżąco!