Jaka jest różnica pomiędzy kazaniem a wykładem? Wykład ma Ci dostarczyć komplet precyzyjnych naukowych informacji  na jakiś temat zaś kazanie ma pomóc zmienić Twoje życie. W zeszłym tygodniu Wasz kaznodzieja został poproszony o wygłoszenie wykładu. Nie dałem się jednak wepchnąć w formę wykładu i swoim zwyczajem powiedziałem kazanie by choćby nieznacznie poprawić życie słuchaczy.

Rozróżnienie kazań od wykładów jest zresztą dość interesujące. Wykład dostarcza wiedzy. Zaś kazanie życiowych wskazówek. Źródła wiedzy mają charakter naukowy zaś w przypadku typowych kazań wskazówki „jak żyć” wynikają zazwyczaj z przesłanek religijnych. Pytanie jest następujące: czy tak musi być koniecznie? Czy życiowe wskazówki można oprzeć na przesłankach naukowych? Jeśli tak, to dychotomia kazanie – wykład przestałaby być aktualna.

 

Mam do Ciebie Czytelniku osobistą prośbę!

Towarzystwo Przyjaciół Dzieci organizuje zbiórkę na świetlicę środowiskową Wesołe Małolaty w Krakowie. To wspaniała inicjatywa, która na ca celu pomoc dzieciom z trudnościami wychowawczymi i wymagającymi specjalistycznego wsparcia psychologicznego i pedagogicznego .

Byliśmy tam z synami by zrobić dla dzieci pokaz rycerski. Rozmawiałem z tymi dzieciakami i nawet lekko się wzruszyłem. Wesołe Małolaty zbierają na absolutnie konieczny remont świetlicy. Słuszna inicjatywa wymaga też Twojego wsparcia o które proszę. Oto numer konta i dane do wpłaty:


Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Oddział Krakowski
Konto: 38 1240 2294 1111 0000 3723 9323
Tytuł wpłaty: Darowizna na świetlicę środowiskową Wesołe Małolaty.

Bardzo proszę przelej teraz Czytelniku 25 złotych albo więcej. Wśród osób które przekażą datek będą rozlosowane wartościowe nagrody. Więcej szczegółów na ten temat znajdziesz tutaj.

    

Pytanie „jak żyć?” zawiera w domyśle rozwinięcie: „Jak żyć by osiągnąć szczęście?” Odpowiedź tradycyjnych kaznodziejów mówi o osiąganiu szczęścia wiecznego co wydaje mi się jednak dość wymijające. Pytanie „jak osiągnąć szczęście wieczne” słyszałem wyłącznie z ambon. Czy ktoś usłyszał pytanie o szczęście wieczne od osoby nie będącej księdzem? Typowi kaznodzieje odpowiadają więc tylko sobie. W klasycznym kaznodziejstwie szczęście doczesne traktowane jest albo jako przeszkoda w osiąganiu szczęścia wiecznego albo, w łagodnym wariancie,  jako zagadnie drugorzędne.

Z problemem „jak żyć by osiągnąć szczęście” zmagali się też od wieków filozofowie. Oni przynajmniej nie unikali zagadnienia tak jak kaznodzieje. Wydaje się jednak, że olbrzymia ilość zapisanego na ten temat papieru sugeruje niewydolność klasycznego podejścia filozoficznego. Skoro w podejściu do tematu „jak żyć by osiągnąć szczęście doczesne” zawodzi filozofowanie a nawet kaznodziejstwo to co nam pozostaje? Co??? Ja na tym blogu wierze w  potęgę nauki  (i seksu). Popatrzmy więc na problem naukowo. To może zapowiadać dłuższy cykl tekstów – jeśli będzie zainteresowanie.

Zagadnienie osiągania szczęścia w kontekście naukowym dzielę więc operacyjnie na trzy grupy problemów. Dzisiaj tylko podział i szkic:

1. Życie. Trudne jest szczęśliwe życie gdy ciągle coś pobolewa albo gdy człowiek słabuje na zdrowiu lub na przykład przytruwa swój mózg tym co mu szkodzi (są liczne badania które to potwierdzają). Przytruty mózg jest nieszczęśliwy – tak wszyscy znamy takie przypadki.  Na najniższym poziomie biologicznym zagadnienie wydaje się szeroko już opisane. Są też znane przypadki gdy zaspokojenie wszystkich najniższych tylko biologicznych potrzeb człowieka daje subiektywne poczucie szczęścia i euforii.

Osobnym problemem związanym z życiem jest to co człowiek robi ze swoim życiem. Czy żyje WŁASNYM życiem czy realizuje niczym zombi czyjś program. Zombi nie jest szczęśliwe. Realizowanie własnego lub innego programu jest zagadnieniem z zakresu cybernetyki. Ciekawy temat godny rozwinięcia.

Ale jest już 400 słów i trzeba się streszczać.

2. Wolność. „Trudno słuchać skowronków gdy wokół nóg kręcą się gdakające kaczki’.”  Prakseologia rozwiązuje chyba większość problemów związanych z osiąganiem wolności indywidualnej.

3. Dążenie do szczęścia. Tutaj mamy zazębiające się zagadnienia z zakresu: psychologii ewolucyjnej, prakseologi i memetyki …

Do naukowych rozważań na temat szczęścia  potrzebna jest też definicja. Jest wiele różnych. Generalnie możemy podzielić je na dwie grupy.

  • Szczęście hedonistyczne – polega na tym by „czuć się dobrze” lub,  jak to nazywają psychologowie, odczuwać „dobrostan”.
  • Szczęście eudajmonistyczne – polega na tym by „być dobrym”.

To drugie podejście pachnie tanim kaznodziejstwem. Jeśli będzie zainteresowanie tematem to napiszę coś więcej na temat współczesnych poważnych naukowych kontynuatorów Arystypa z Cyreny. Oczywiście podejście hedonistyczne nie wyklucza „bycia dobrym”.  Wprost przeciwnie!  Wygląda na to, że „bycie dobrym” jest koniecznym (lecz niewystarczającym) warunkiem szczęścia hedonistycznego. Czego wszystkim (i sobie) życzę.

Jeszcze polecam ten wykład na temat tego jak zwyczajnie kupić trochę szczęścia za zupełnie drobne pieniążki (polskie napisy można włączyć w prawym dolnym rogu):

Śledź bloga na facebooku!
Bądź na bieżąco!